Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 329 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

mój meil: adek241@buziaczek.pl

Mam na imie Edyta mam 29 lat, żona od 2006 roku, mama dwóch córeczek, które są tam na górze HANIA ur.zm 10 maj 2011 i MARYSI ur 19.12.2006r zm 24.12.2006. i ADUSIA nasz synek urodził się 7 kwietnia 2008r i daje mi siłe...by walczyć o lepsze jutro :) Haftuje od 5 lat.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

KONKURS WAKACYJNY

BLOG ROKU 2011

CANDY

Hafty i inne

KONKURS ZŁOTA JESIEŃ

Zakupy

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Odwiedziło Aniołki...

Odwiedziny: 251980
Wpisy
  • liczba: 591
Bloog istnieje od: 3893 dni

Lubię to

Haftowane upominki:)

26 maj Dzień Mamy

piątek, 27 maja 2011 16:48

I minął ten szczególny dzień ...

Dzień Mamy...

Jedynym marzeniem dla mnie...

w tym dniu było ujrzeć uśmiech moich dzieci...

Aduś pięknie się uśmiechał...dał buziaka

Jest KOCHANYM łobuzem

Całym sercem żaluje,

że nie mogę zobaczyć Waszego uśmiechu...

Uśmiechu moich dwóch księżniczek...

Kocham Was...i mam nadzieje, że na chmurce

uśmiechacie się codziennie do mamy...

 

Kolejny hafcik tym razem dla mamy

z okazji Dnia Mamy

Hafty to to co sprawia mi przyjemność...

daje spokój...

i cieszy oko i osobę obdarowywaną.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Cisza...

wtorek, 24 maja 2011 9:30

Córeczki...moje kochane Aniołki...

Za każdym razem wchodząc na blog

próbuje coś sensownego napisać...

Jak było...

Było źle...

09.05 w poniedziałek zgłosiłam się na oddział,

panie pilęgniarki już na przyjęciu z uśmiechem na twarzy powiedziały

A JEDNAK PANI WCZEŚNIEJ NIE URODZIŁA...

Po przyjęciu dostałam osobną pojedyńczą sale

Widziałam, że pielęgniarki nie wiedzą jak się zachować

i co mówić by mnie nie urazić...

(zasługa pani Ewy)

Zaopiekował się mną dr Błażko

zastępca ordynatora

i z tego byłam "zadowolona"

To jedyny lekarz jak dla mnie przyjazny dla każdej pacjentki.

Badanie, welfron, wyniki i usg.

Brak wód, brak obrazu usg, ciężko było cokolwiek zobaczyć

jak wygląda nasza Hania.

Okazało się, że moje nietrzymanie jest zbyt intensywne

co zaniepokoiło lekarza

Próbował to sprawdzić ale się nie udało.

Wieczorem wizyta anestezjologa,

poprosiłam by przed cięciem dostać coś na uspokojenie

tak by nie odczuwać tego wszystkiego co się dzieje

na sali operacyjnej.

Usłyszałam MOŻE DAMY MOŻE NIE

rozpłakałam się

powiedziałam, że Hania zaśnie przy porodzie

Wtedy anestezjolog

bez wahania powiedział BĘDZIE PEŁNA NARKOZA

a ja zamarłam...

co jeśli się nie obudzę?

Przerażała mnie ta myśl...

Na noc dostałam Hydroksyzyne by przespać noc

ale od 3 rano już nie spałam i myślałam ...

spakowana czekałam na położne.

Mąż przyjechał o 7 i czekaliśmy razem

Ok 8 godziny przeszliśmy na blok przed operacyjny

Mąż był cały czas przy mnie,

podłączono cewnik, kroplówkę i czekaliśmy

Te czekanie było straszne,

wciąż patrzyliśmy na zegarek...

i wciąż myśli jeszcze tylko chwila...

ostatnie kopniaki Hani,

ostatnie nasze chwile...

co jeśli zasne i się nie obudzę,

nie potrafiłam powiedzieć mężowi...

żeby zajął się Adkiem by byli dzielni...

Nie potrafiłam się pożegnać.

Rozstaliśmy się na 2 godziny.

Już na sali dostałam drgawek z nerwów

tabletka na uspokojenie nie zadziałała

Mnóstwo ludzi po zasłanianych fartuchami, chustami, maseczkami

Nie wiedziałam nawet który lekarz robi cięcie.

Podano do welfronu narkoze...

nie działa...

i znów strach...dlaczego dwie dawki nie zadziałały...

podano jeszcze jedną...

Zasnełam...

obudziłam się już po

z bólem...

brzucha, szczęki, gardła...

Przyszła pediatra

powiedziała, że Hania została ochrzczona tak jak chcieliśmy

w kąciku maluszka, powiedziała nam

że była przy niej cały czas...

że malutka urodziła się o9:15

i zasypiała wraz ze spadającą akcją serduszka ...

powoli

o 9:50 zasneła.

Pogrzeb załatwił mąż z moim bratem.

Pogrzeb Hani odbył się 12.05. w czwartek o 10

Okazało się, że stał się cud

Lekarz mi wytłumaczył, że było ze mną źle

że dobrze, że była narkoza, bo walczyli...

walczyli o mnie

o to by Hanie wyciagnąć

Zrosnięty był załamek pęcherz - macica

stąd nietrzymanie

było mnóstwo blizn, zrostów

Do tego nie mogli poradzić sobie z szyjką

Okazało się, że gdyby malutka była zdrowa a ja byłabym pod narkozą

było by źle,

nie wiadomo czy bym z tego wyszła,

bo musieli by ratować małą

i coś by uszkodzili, pęcherz, jelito lub nerki

Lekarz powiedział, że nie miałabym szans gdybym trafiła na ostry dyżur...

cud się stał wróciłam do synka...

a mimo to nadal jestem przerażona...

przeraża mnie fakt,

że byłam tak blisko drugiej strony...

Hania i Marysią są już razem...

Takie piękne kwiatuszki dostała Hania

od dziewczynek z FORUM

DZIĘKUJE KOCHANE MAMUSIE!!!

PIERWSZE DNI W DOMU CZYLI OD 13.05

Były tragiczne,

co zaczełam się lepiej czuć to ogarniał mnie strach

płacz nie pomagał

łez brakowało,

żeby wyjść ze szpitala musiałam obiecać lekarzowi...

że nie pójdę na cmentarz.

Nie poszłam...

Bałam się

U Hani i Marysi byłam dopiero we wtorek tydzień po

urodzeniu się Hani.

We wtorek też byliśmy na ściaganiu szwów.

Co czuje...

czuje pustke...

myśl, że nogdy nie będzie mi dane mieć juz maluszka tu na ziemi,

mam kochanego synka i to musi mi wystarczyć.

Myśl, że nigdy nie będę już mamą z brzuszkiem

nie będę czuć kopniaków,

lekarz powiedział wprost

KOLEJNA CIĄŻA TO ŚMIERĆ DLA PANI

wiedzieliśmy już wcześniej,

że nie zdecydujemy się na kolejną ciąże

to już 3 cięcie cesarskie

I dwie wady genetyczne...

Mimo, że jesteśmy zdrowi,

Bóg najwidoczniej nie chciał obdażyć nas zdrową córeczką.

Boje się mysleć, że mogę być szczęśliwa

boje się nawet być szczęśliwa w przyszłości

czuje się tak, jakbym za każde szczeście,

nawet za każdy uśmiech miała być ...

ukarana... że nie wolno mi ...

Panicznie się tego boje...

tego, że coś się stanie...

 

 

Co mi pozostaje...

 

Nie mamy pamiatkowej bransoletki

Jak u Ciebie Marysiu...

Mamy akt urodzenia...

akt zgonu...

zaświadczenie o chrzcie...

Buciki...test...zdjęcia usg...

i mnóstwo dokumentacji szpitalnej...

 

a w sercu połamanym na milion kawałków...

uczucie bólu...

a za razem miłości do Was

Do Ciebie Marysiu i do Ciebie Haniu

Nasze dwie kochane Iskierki.

Kochamy Was córeczki.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Hania

piątek, 13 maja 2011 17:08

Nasza Hania

Wtorek cc - pełna narkoza...

Hania

Urodzona 10.05.2011 r godzina 9:15

Zasneła 10.05.2011 r godzina 9:50

Waga 1000 gramów, 37 cm

Pogrzeb czwartek 12.05.2011 r godzina 10.

Jesteście już siostrzyczki razem...

Marysiu opiekuj się Hanią.

 

Kocham Was...moje dwie księżniczki na chmurce...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Maj...

poniedziałek, 02 maja 2011 14:34

Córeczko...

Wczoraj byliśmy z rodzeństwem tatusia na działeczce.

Było cieplutko...

Przyjemnie...

Choć na chwile odetchnęłam...

od mysli o tym co będzie już w środę ...

 

To nasze ostatnie zdjęcie

Naszej Hani w brzuszku...

 

 

Przez te ostatnie dni mam mieszane uczucia...

Raz jestem spokojna

raz panikuje...

Raz myślę TO JUŻ 40 TYDZIEŃ CZAS NAJWYŻSZY NA ROZWIĄZANIE

później myślę...

to już nasze ostatnie dni razem...

ostatnie dni...w ciąży,

w której już nigdy nie będę...

ostatnie kopniaczki...

ostatnia czkawka Hani...

 

Jak przetrwać te dni w szpitalu...

jak przetrwać samą chwile narodzin Twojej siostrzyczki...

Co jeśli usłyszę jej płacz...

Tak jak Twój...

Choć była to sekunda...

doskonale to pamiętam...

Jak będzie teraz...

Czy wytrwam...

czy wytrzymam...

Proszę Cię Skarbie...

zaopiekuj się siostrzyczką...

 

Kocham Cię Aniołku.

mamusia...serce


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

czwartek, 24 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  251 980